czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział dwudziesty szósty.


*Perspektywa Liama.*
Wracamy. Ale zaraz, zaraz. Tam siedzi na ławce z walizką, bez kurtki jakaś dziewczyna. 
Płakała... Podszedłem do tej kobiety.
Usiadłem obok. Nie wiedziałem co mam powiedzieć. Trochę dziwna sytuacja. Dałem jej kurtkę. Trzęsła się... 
- Co Ty tu robisz bez kurtki?! - Spytałem w końcu. Dziewczyna nic nie odpowiedziała. Miała pochyloną głowę, więc nie widziałem jej twarzy.
*Perspektywa Nicole.*
Mam 19 lat. Jestem blondynką, ale przefarbowałam się na fioletowo. A raczej zostałam. Przez przypadek kilka lat temu. 

 Jestem z rodziny patologicznej. Opowiem jak to było. 
Moja mama zmarła na raka, gdy miałam 13 lat. Zostaliśmy ja, moja siostra, Susan i mój... ojciec.
Mój tata... Pił. I to bardzo. Codziennie urządzał imprezki. Wyglądał jak... menel, nie bójmy się słów. Moja siostra i ja bałyśmy się go. Gdy go uspokajałyśmy bił nas, najbardziej po plecach.
Nie było dnia kiedy się uśmiechałam. No chyba, wtedy kiedy mój ojciec szedł spać lekko się uśmiechałam, żeby Sus nie widziała że się boję. Ona ma 5 lat, muszę jej przykład dawać, jak to starsza siostra. 
Codziennie jesteśmy bite i wyzywane przez naszego rodzica. 
Kiedyś byłam szczęśliwą dziewczynką. Kiedyś... jeszcze wtedy kiedy mama żyła. Tata nie pił wtedy. Ehh.. Mój tata pod wpływem dużego alkoholu kogoś... próbował zabić. Miał problemy z policją. Od tamtego momentu wszyscy mnie nie nawidzili. Byłam przezywana ,,córka mordercy.'' Płakałam całe noce. W szkole zawsze siedziałam z tyłu. Nikomu nie potrafiłam zaufać.
Nikomu nawet nie miałam jak bo nikt ze mną gadać nie chciał. Dziś jestem już dorosła, ale nie chciałam zostawiać małej u taty. To jest okropne. 
Jestem strasznie nieśmiała. Mało mówiłam. 
Dzisiaj tata znowu był pijany. Moja mała siostrzyczka była na dole, a mój tata awanturował i wszystko po swojej drodze rozwalał. Nie mogłam tego wytrzymać. Nie chciałam tak żyć.
Spakowałam wszystkie moje rzeczy do walizki i wyszłam przez okno. Miałam dużo blizn na plecach. Jeszcze na dodatek nie miałam kurtki żadnej, a była zima! Chodziłam w starych podartych
tenisówkach po śniegu. Trzęsłam się strasznie. Co się dziwić ?! Usiadłam na ławce. Zakryłam swoją bladą twarz. Płakałam. Zresztą co chwila płaczę, więc po co to powtarzam? 
Nagle ktoś usiadł obok mnie. Dał mi kurtkę. 
- Co Ty tu robisz bez kurtki?! - Usłyszałam męski głos. 


Nie odpowiedziałam. Zrobiłam zadkiem krok w bok, żeby się odsunąć od człowieka. Tak jak pisałam, nie ufałam nikomu. 
- Odpowiesz mi? - Spytał. - Chodź. Nie będziesz marznąć tutaj na tym dworze. - Pomógł mi wstać. Długo nie chciałam iść, ale on mnie pociągnął, a ja dalej nic nie mówiłam i nie pokazywałam twarzy. Weszliśmy do domu. Bałam się go... 
Usadził mnie na kanapie. Patrzyłam przez kosmyki włosów jak ich dom wygląda. To nie jest dom... To pałac. 
Podniósł mi na siłe głowę i dodał. - Heh.. To tak wyglądasz. - I uśmiechnął się. 
Spojrzałam na niego. 

Kojarzyłam go skądś. Później znowu opuściłam głowę.
Odszedł do kuchni. Było pusto. Dziwiłam się, że mieszka sam. Ale nie chciałam pytać. Ociepliłam się trochę, wytarłam łzy. Dał mi do rąk gorącą czekoladę. 
- Pij, pij, ocieplisz się. - Mówił włączając telewizor. 
Po zwlekaniu napiłam się. Miał rację, ciepło się zrobiło. Najgorsze będzie jak będzie pytał dlaczego byłam sama na ławce z walizką. 
A pro po walizki, to chłopak wziął walizkę na górę. Nie wiem dlaczego... Gdy brałam ostatniego łyka do domu wpadła czwórka chłopaków i jedna dziewczyna z wielkim śmiechem. Byli tacy głośni.. Ash..
- Uuu... Co to za piękna niewiasta? 


 Spytał chłopak w lokach po czym odłożył torbę z zakupami i kurtkę. Dziwnie się poczułam, czułam jego wzrok taki, taki... dziwny wzrok. Bałam się spojrzeć na niego. Sama nie wiedziałam dlaczego, pewnie się wstydziłam, jak zawsze.
Ale po czasie zastanowieniu, spojrzałam na niego. 

Cała reszta patrzyła jak sparaliżowani na mnie i wołali Liama. - Liaaam! - Więc to tak miał na imię.
- O już jesteście. Poznajcie się... Zayn, Niall, Louis, Perrie, dziewczyna Niallera no i ten chłopak który się do Ciebie mizia to Harry. A to jest... Nie znam jej imienia.
- Później wszyscy usiadli na kanapie, a Liam im opowiedział, że spotkał mnie na ławce, a ja dalej miałam opuszczoną głowę, bo bałam się spojrzeć na nich. 
- To co się stało, że byłaś sama na ławce? - Spytał jakiś chłopak. 
Oczywiście ja nic nie odpowiedziałam na początku, więc trwaliśmy w ciszy.
- Ja.. Nie mogę wam powiedzieć. - Odezwałam się w końcu. 

- Eeej! Możesz nam powiedzieć. My Cię nie zgwałcimy czy coś. - Powiedział Harry.
Nagle dostał od kogoś cios, bo krzyknął ,,Auu.''.
Lekko się zaśmiałam ale to tylko takie po cichu. 

- A jak się nazywasz? - Spytał Liam.
Długo nie odpowiadałam, jak to ja. W końcu powiedziałam cicho.
- Nicole Stewart. 
- Ooooo... - Powiedzieli wszyscy chórkiem.
Wstałam powoli, już szłam do drzwi z opuszczoną głową, gdy ktoś mnie za rękaw złapał. 
- A Ty gdzie panienko? - Spytał chłopak z czarnymi jak smoła włosami. 
__________________
Nareszcie napisałam, bo właśnie na tym mi się skończyło opowiadanie, nie ważne. Uff... Trochę za dużo gifów, nie sądzicie? Beznadziejne jest to, że w tym opowiadaniu, ta dziewczyna, która ma na imię Nicole wygląda jak Perrie, ale nie ma tak na imię, niestety, bo ja to opowiadanie pisałam od początku z przyjaciółką i jeszcze wtedy nie miałyśmy planów co do Nicole i wgl... Ale mam nadzieję, że wam się nie będzie mylić. Dziękuję, dobranoc :D 

piątek, 5 kwietnia 2013

Rozdział dwudziesty piąty.


- A pozatym To ty robisz wstyd - pokazała mama mi język. 
- Ja? Czym? 
- Y... Nie zajmujesz się rodziną.
- Hahahahahahahahahahahahahaha, trudno. Chodźmy już do tego salonu.
Usiedliśmy przy wielkim stole. Przywitałam się z moim bratem. 

- Ona mnie kocha bardzieeej... - Pokazał język Zaynowi mój brat. Oboje się znów zaśmialiśmy. 
- Dobrze. Więc mam nadzieję, że między wami już wszystko dobrze. - Powiedziała moja mama.
- Tak, ale zaraz... Mówiłaś swojej mamie o kłótni? 
- Mówiła, mówiła, jestem jej mamą, prawda? Tak jak w związku. Trzeba sobie mówić wszystko. Mam nadzieję, Emi, że powiedziałaś Zaynowi o twoim tacie. 
- Nie, nic nie mówiła. - Po tych słowach kopnęłam Zayna w nogę. Spojrzałam na niego ze złością. 
- Musisz mu powiedzieć. 
- Po co? To w ogóle nie jest nam do życia potrzebne. 
- Ale on ci pewnie opowiadał o swojej rodzinie. Ty mu opowiesz, czy ja mam?
- Eh... Ja to zrobię. 
- No słucham. 
- Więc... mój tata był... nie mogę. Mamo, nie mogę! 
- Dobrze, ja mu to powiem. 
- Jej ojciec... był zabójcą. Trafił do więzienia na dożywocie. Mnie kiedyś też próbował... Ale na szczęście Emily go walnęła od tyłu. Od tamtej pory jestem jej wdzięczna. - Popłakałam się przy tym, moja rodzicielka też uroniła kilka łez. Bałam się co na to Zayn. 
On spojrzał na mnie na moją mamę, na mnie, znów na moją mamę. Miał łzy w oczach. Spojrzał na mnie współczującym wzrokiem. Po tym mocno mnie objął, a ja zaczęłam płakać jeszcze bardziej. 

- Już cii... - głaskał mnie po głowie. Przypomniałam sobie nagle pewną rzecz, którą muszę zrobić... Muszę. Zostałam zmuszona. Nie mogę tego zrobić... Nie mogę nawet mu powiedzieć. To mnie boli. Kocham go, on mnie też, to trudne. Ale muszę! 
-  Ale to już przeszłość, zapomnijmy o tym. - Powiedziałam szybko. 

- Staramy się.  - Powiedziała do nas mama.
- Racja, ja już zapomniałam, ale mama musiała przypomnieć, prawda mateńko?- Spojrzałam na nią.
- On musiał wiedzieć. 
- Mogłaś mi powiedzieć... - Powiedział dawając mi buziaka. 
- Nie. Bałam się. Ale zakończmy ten temat. Nie chcę znów płakać, naprawdę. Musimy wracać, pakować się do Paryża. Pa mamo... Kocham Cię. - Przytuliłam ją, potem do tego dołączył się mój braciszek, a jeszcze chwilę potem Zayn. 

- Jestem z ciebie dumna, córeczko.
- Dziękuję, kocham Cię. - Wyszliśmy. Już tęskniłam za mamą i za bratem. Ale i tak będę do nich dzwonić. 
Weszliśmy do domu naszego domu. Było pusto, cicho. 
Zayn od razu zaczął mnie całować nachalnie. Ja się od niego z trudem odkleiłam. 
- Nie dziś. Musimy się pakować. 
- Eheeeee... - Przeciągał się. Spakowaliśmy wszystkie ubrania, inne potrzebne rzeczy. Około 16:45 skończyliśmy, bo wyręczyliśmy też resztę. 
Dzień minął przy oglądaniu telewizji. Zasnęłam przez przypadek na kanapie. 
Obudziłam się o 12. Szybko wstałam i poszłam budzić wszystkich, ale wszyscy byli w kuchni.

********************************************* 

*Perspektywa Zayna.*
Już prawie 4 miesiące minęły, a ja dalej o niej myśle. Nie mogę się nawet na pracy skupić. Co chwila Paul drze na mnie mordę. Yh... Było nam ciężko, ale nie musiała...
- Zayn! Ocknij się. - Obudził mnie z moich rozmyśleń Lou. - Nagrywamy już. Nie myśl już o niej... - Poklepał mnie po plecach przyjaciel.
Próba poszła całkiem dobrze. Na szczęście. 
Ciekawe co teraz robi... Ehh. 
Dobra, wychodzimy już do domu. 
- Gdzie idziesz? - Spytałem Liama idący w ogóle inną stronę.
- Muszę coś zrobić. Idźcie już. - Jak powiedział to zdziwieni zrobiliśmy to.
Już zima. Gdzie on chce iść w taką zimnice ?! 
______________________
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam, ale no miałam test klas 6 i zapominałam. Mam nadzieję, że ten rozdział nie jest najgorszy na świecie... Oby. 
A i teraz życie będzie inne. Ale tego jak się zmieni, dowiecie się w następnych rozdziałach. Teraz mały szantaż... :D 
7 komentarzy = NEXT! (Anonimy się podpisują, bo sądzę, że jedna osoba dodaje kilka komentarzy i niby to inna osoba, a później, że były tylko 2 wyświetlenia, a komentarzy jest 3, a w czym jedno wyświetlenie jest moje, bo sprawdzam. -,- 

niedziela, 31 marca 2013

Rozdział dwudziesty czwarty.


Po skończeniu tak się uśmiechnął i położył się na mnie i zaczął całować. Po skończeniu całusów zrzuciłam go z siebie.
- Mrrr.. Podoba mi się ta nowa Emily.. - Zaczął oblizywać dolną wargę. 

Zaczęłam się śmiać i dodałam. - Ty już na dziś wyczerpałeś limit. Może kiedy indziej.
Odwróciłam się do niego bokiem. On mnie do siebie przysunął dał mi lekkiego buziaka w polik i życzył mi dobrej nocy. 
Już byłam ku snu, a nagle nocny Zayn powiedział. - Gadałem z chłopakami o psie. Powiedzieli, że spoko, a raczej zaczęli się drzeć z radochy i skakać po domu. 
Hahahaha. - Ale to dopiero po trasie. 
- To dobrze. Dziękuję. - I przytuliłam się do niego. 
Już chciałam (wkońcu) zasnąć, ale Człowiek Nocy (jak to powiedział w wywiadzie kiedyś) zaczął oglądać i czytać moje tatuaże. 
Odwróciłam się bo mnie smyrało to. 
- ,,Jesteś moim słońcem. Tylko moim słońcem.'' - Mówił czytając napis na mojej ręcę. - Słodko. 
- Mhm.. To do Ciebie, słońce. - Uśmiechnęłam się. 
Przytulił mnie. Zasnął. W KOŃCU! Ja też szybko zasnęłam. 
******
Obudziło mnie skakanie po łóżku. A kto to był? Oczywiście Marchewka, Loczek i Głodomor. Zayn zatknął uszy a poduszki latały. W końcu miałam dość i podwinęłam prześcieradło tak, że Harry i Niall spadli. Louisa nie dałam rady.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!! WYNOCHA!!!! - Wydarłam się, po czym wszyscy odrazu uciekli. 
Zayn od razu się do mnie przytulił i dodał. - Ty to umiesz dyrygować. - I zaczął smyrać mnie po poliku. 
- No kurwa! Wkurza mnie to... - Opuściłam emocję bo Malik moją głowę przyłożył do swojego torsu i uspokajał. 
- Już za dwa dni jedziemy... - Powiedział jak się już uspokoiłam.
- To super. Jedzie Perrie.
- Tak. 
- Ehem... A i jak wczoraj byłam u mamy... Chce, żebyśmy ją odwiedzili. 
- Daleko to? - Spytał zmartwiony. 
Opowiedziałam mu całą drogę. Postanowiliśmy dziś jechać po południu bo już jutro o 16:00 lecimy do Paaryyżaa.
Ale się cieszę. To miasto miłości... Romantycznie. 
Cały ranek przesiedzieliśmy w łóżku. Niall przyniósł nam śniadanie. Jak miłoo. 
Zjedliśmy jajka na miękko i o 11 zeszliśmy na dół. Na szczęście nie musiałam iść do sklepu jak co ranek, bo Liam już to zrobił. 
Poszłam więc zrobić sobie poranną pielęgnację. Ubrałam się i uczesałam no i umalowałam się.
Gdy wyszłam Pezz i Niall dawali sobie nawzajem chipsy do ust. LOL. 
- Może pójdziemy dziś na kręgle? - Spytała wszystkich Perrie.
- Tak, czemu nie? - Każdy pokolei powiedział.
- A wy? - Wzroki wszystkich zostały skierowane na mnie i Mulata.
- My odpadamy... Jedziemy do mojej mamy. - Zrobili wszyscy smutną minę. 
Zayn poszedł się umyć, a ja zaczęłam z Czerwonowłosą palić Malboro. 
- Idziemy na spacer? - Spytał mnie Brunet, gdy już wyszedł z łazienki.
- Chętnie. - Odrazu wstałam w podskokach przytuliłam się do Zayna.
- Mogę z wami? - Hazza zrobił słodką proszącą minę. 

Spojrzeliśmy na siebie z Zaynem.
- Eh... Ubieraj się. - Powiedział Mulat. Od razu założyliśmy buty i wyszliśmy.
Weszliśmy też na małe zakupy. 
Później obkrążyliśmy całą okolicę i rozmawialiśmy o duperelach. 
Była już 13:00. Tak daleko zaspacerowaliśmy, że od razu weszliśmy do mojej mamy. Bez Harry'ego, bo on skręcił do salonu tatuaży.
- Maamoo! Przyjechaliśmy. - Krzyknęłam.
- Mój zięć przyjechał, boże, mój zięć przyjechał, Danielek, Zaynuś przyjechał. 
Automatycznie zaczęliśmy się śmiać jak idioci. 

- Maaamo, uspokój się! Wstyd, boże... 
- Oj tam wstyd, fajną masz mamę. Dobry. - Uśmiechnął się czarująco do mej rodzicielki. 
- Dzień dobry. - Powiedziała gdy już się uspokoiła. - Chodźcie do salonu, porozmawiamy sobie. 
_______________ 
Wszędzie zdjęcia, gify, chyba przesadziłam, przepraszam. Ale mam nadzieję, że pozatym wam się podoba. Niedługo niestety za chwilę pożegnamy się z pewną osobą, nie mówię nic więcej.  Czekam na opinie szczere. ♥ 
5 KOM. = NEXT! y

piątek, 29 marca 2013

Rozdział dwudziesty trzeci.


Wybiegłam. Wziełam sobie jej słowa do serca. Gdy weszłam do przedpokoju prawie zostałam uduszona. 
- Eeeej! Umieraam! - Odrazu mnie puścili. 
- Wiesz jak tęskniliśmy ?! Na stole masz kolację. - Powiedział blondas.
- Dzięki, ale ja już jadłam u mamy. - Po tych słowach Niall odrazu pobiegł do salonu i krzyknął w biegu ,,TO NIE MOŻE SIĘ ZMARNOWAĆ!'' i zaczął się obżerać.
- Hahahaahaha. Aa.. Zayn gdzie? - Spytałam gdy wszyscy się już uspokoiliśmy. 
Lou powiedział, że jest na górze. 
Nie wiem czemu poszłam do pokoju, do Zayna. Zapukałam i weszłam. 
On siedział i słuchał muzyki, zapatrzony w podłogę. Usiadłam na łóżku. 
Obydwoje byliśmy spięci. Siedzieliśmy w ciszy tak z 5, 10 minut. 
Wyłączył mp4. 
- Gadałam z Jessicą. - Przerwałam denerwującą już ciszę.
On tylko kiwnął głową. Nie lubiłam tego jak nie odpowiadał słownie... Czułam, wtedy, że nie chce ze mną gadać.
Wstałam. Wyszłam, nie chciałam sobie psuć humoru. A pozatym miałam być tą niezależną, przebojową. Poszłam do pokoju Liama. Tylko tam było cicho. 
Zawsze tam przychodziłam, jak chciałam trochę spokoju i ciszy. 
Wszyscy byli na dole, oprócz mnie i Zayna. 
Złapałam się za głowę. Nagle zaczęłam wymyślać słowa do nowej piosenki. I zaczęłam pisać. Po godzinie wymyśliłam taką piosenkę. Nawet nuty wymyśliłam. 
Nagle do pokoju wszedł Liam. 
- Co robisz ? - Spytał siadając obok mnie. - Nowa piosenka? 
- Mhm.. Chcesz posłuchać? Oczywiście tylko słowa.
Odrazu zaczęłam śpiewać. Gdy skończyłam, Liam wytarł słone łzy z mojej twarzyczki. 
Nawet nie wiedziałam, kiedy one poleciały. Nagle do pokoju weszli Perrie, Niall, Louis i Hazza. Zaczęli mi klaskać.
- Będziesz prawdziwą gwiazdą. - Przytuliła mnie Perrie i klepała po plecach.
- To jeszcze nie wiadome. - Uśmiechnęłam się. 
Gdy wszyscy już powoli wychodzili po długiej rozmowie, poprosiłam Nialla, żeby został. 
- Mam sprawę. - Usiadł obok mnie. Podałam mu moją kartkę z nutami. - Nauczyłbyś się to grać na gitarze? Chciałabym to zaśpiewać, po waszej trasie w tym programie.
- Poćwiczę mała. - Puścił oczko. 

- Eeej! Tylko nie mała. - Wstałam i on też. Zmierzyłam nasz wzrost.
- I co ?! Jestem takiego wzrostu jak Ty debiluu.. - I lekko potargałam jego włosy. 
Była już 19:56. Zeszliśmy na dół. Zayn już tam był. 
Usiadłam na kanapie z dala od niego. Oglądaliśmy ,,Jak poznałem waszą mamę''.
Po kilku minutach zasnęli wszyscy. Tylko nie ja i Zayn. To było krępujące. 
Siedzieliśmy po cichu. Zaczęłam oglądać swoje tatuaże. 
- ... Trzeba ich chyba obudzić. - Powiedział w końcu Malik. 
Tak bardzo chciałam się do niego teraz przytulić i powiedzieć ,,Niech śpią.. Przynajmniej będziemy sami, kochanie.'' Ale nie mogłam.
Wstałam tylko z kanapy, wzięłam swoją pidżame i dodałam idąc w stronę łazienki.
- Nie jestem ich matką. 
Nalałam ciepłej wody do wanny i dodałam pianę. Rozebrałam się i weszłam do ,,krainy wody'' jak ja to nazywam. 
Siedziałam w tej krainie chyba już z 2 godziny. Zaczęłam słuchać ,,Alleluja.'' i się popłakałam, ale szybko weszłam pod wodę i nie było widać, czarnych smug, bo jeszcze zostało trochę tuszu, bo ja nigdy nie potrafię go zmyć do końca. Obmyłam się z piany i wyszłam. Wysuszyłam włosy, wytarłam się i ubrałam się w pidżamę. 
Weszłam do pokoju, a już w środku był Zayn. Chciałam go ominąć, ale ten zatrzymał mnie. 
- Kochanie... Przestańmy z tym. - Złapał mnie za rękę i usadził na łóżku. - Na prawdę Cię przepraszam. Ja już nie chcę się kłócić. 
I co ja mam teraz powiedzieć ? Ehh.. Już miałam coś powiedzieć, ale on zakrył mi usta i dał mi misia.
Wzięłam maskotkę w ręcę i się lekko uśmiechnęłam. Zaczęłam go lekko bić po ramieniu i mówi
szlochając.

- Dlaczego Ty mnie tak niszczysz? - Po tym go przytuliłam. Na reszcie! Boże. Ja tyle na to czekałam. Nie chcę się kłócić.
- Wiesz jak ja tęskniłem za twoim ciepłem? - Powiedział gdy już się od siebie odkleiliśmy. Ja tylko się lekko uśmiechnęłam. 
- Ale bardziej za tym. - Zaczał mnie całować po szyi, a potem po ustach. Długo się nie upierałam, więc odrazu zaczęłam też go całować. 

Odrazu położyliśmy się na łóżku i postanowiliśmy ,,uczcić'' nasze pogodzenie. Szczegółów nie opisuję. 
O jakiejś 2 w nocy skończyliśmy. Później położyliśmy się przytuleni do siebie. 


- Napisałam nową piosenkę. - Uśmiechnęłam się lekko. 
- To świetnie. Zanuć mi. - Poprosił, a raczej rozkazał.
Wykonałam ,,rozkaz'' i zanuciłam. 
________________________
Jest! Ok... Niedługo cała historia się zmieni. Ale nie będę nic mówić więcej, bo tak to nie będzie niespodzianki. Aa, i... smutno mi. Smutno mi, bo pewna osoba (kolejna) odznaczyła głos w sondzie. Było 12 głosów, a jest teraz 11. Pytania co do rozdziału na asku http://ask.fm/AngelikaPiotrowska234 :)

czwartek, 28 marca 2013

Rozdział dwudziesty-drugi.


Podpaliłam papierosa i poszłam. Zaciągałam się dymem jak jakaś bogini. Szłam wolno.
 Na szczęście w okolicy gdzie mieszka moja mama z bratem nie jest za dużo reporterów. Bo to raczej... małoludna okolica. 
Gdy byłam blisko zgasiłam i wyrzuciłam peta. Wzięłam miętową gumę i weszłam do klatki. 
To stara okolica, więc nie ma tu żadnych wind. Musiałam wchodzić po schodach na 5 piętro. 
Zadzwonił do mnie Zayn. Odrzuciłam. I tak co chwilę.
W końcu zapukałam i weszłam do domu. 
- Maaamaa! - Krzyknęłam odrazu jak zobaczyłam, że moja mama gotuje ziemniaki z sosem.
- Emilaaa! - Krzyknęła także i odrazu się przytuliłyśmy. - Co tak długo nas nie odwiedzałaś? - Spytała mnie po polsku.
- A no bo... Nie mam czasu zbytnio. 
- Coś się stało? - Na szczęście to spiętą sytuacje przerwał mój brat wychodzący ze swojego pokoju.

Odrazu się przytuliliśmy i on zaciągnął mnie do pokoju swojego, żebym się z nim pobawiła w strażaka. 
On był taki słodki, że nie potrafiłam się mu sprzeciwić. Co chwila dzwonili do mnie chłopaki. Była już 18:10. 
Po zabawie poszłam do kuchni pomóc mamie. 
- Nie dokończyłyśmy rozmowy... - Powiedziała matka, przerywając ciszę.
- O boże... Nic. Po prostu... Znasz Zayna, prawda? 
- No, trudno go nie pamiętać. - Uśmiechnęła się. 
- Taa... No i... Pokłóciliśmy się. On mnie oszukiwał przez tyle czasu. Niby jej tak nie lubił i nic, a tak na prawdę to jego rodzina. - Zaczęłam jej wszystko tłumaczyć i w ogóle. Popłakałam się.
- Kochanie... Nie ma związku bez kłótni. A faceci tacy są. Dla nich najlepiej nic nie mówić i wtedy myślą, że będą bezpieczni. - Próbowała mnie pocieszyć, objęła mnie. 

Ale te rady rodziców są zawsze do kitu, więc poradzę sobie sama. 
Chciałam skończyć już ten temat, więc zaczęłam temat o tym, że mam szansę na bycie piosenkarką i że za 3 dni jadę na trasę z One Direction. Moja mama przytuliła mnie i gratulowała.
Nagle do akcji wkroczył Danielek. Wszedł do pokoju w podskokach. Najwidoczniej usłyszał naszą rozmowę, bo zaczął tańczyć podobny taniec jaki Zayn tańczy jak jest pijany (ale bez przewracania się.) i śpiewał. - Emily będzie słaaawna, Emily będzie słaawna. 
Z mamą zaczęłyśmy się śmiać. 
Louis do mnie dzwonił co chwila, więc w końcu odebrałam.
- Kurwa! Chłopaki! Odebrała!! - Krzyknął i nagle słyszałam huk podłogi bo się trzęsła, to znaczyło, że chłopaki dobiegli już do telefonu.
- GDZIE TY SIĘ PODZIEWASZ ?!  - Krzyknął Liam i Louis. 

- Yyy... Nie mogę odwiedzić własnej matki i brata? - Zaczęłam po cichu chichotać, bo moja mama słyszała naszą rozmowę, bo włączyłam na głośnik.
- Aaa.. To przepraszam. Ale wracaj bo Zayn tu zaraz w paranoję wejdzie. 
- Dobra, dobra, niedługo będę. - Rozłączyłam się.
Pożegnałam się z bratem i mamą. 
- I jak się już pogodzicie... To przyjedźcie do nas. 
- Nie wiem zobaczymy. Paaa.
Wyszłam z domu. Wzięłam papierosa i się zaciągnęłam. 
Czekając na przystanku kończyłam fajkę.
Na reszcie przyjechał mój autobus.
Ale chciałam odrazu wysiąść, bo zobaczyłam kogoś w autobusie.
- Cześć... Zayn mi opowiedział wszystko. 
- No i ? Nie obchodzi mnie to już. 
- Na prawdę? To posłuchaj... Wiem, że byłyśmy ,,wrogami''. Ty myślałaś zawsze, że ja ci próbuję go zabrać. Ale jak już wiesz jesteśmy rodziną. Ja tylko zawsze się z nim kłóciłam, aby Ci powiedział to. Na prawdę... - Spojrzała mi w oczy. Ja patrzyłam ukradkiem w jej oczy. 


- Dobra, Jessica, słuchaj... Na ciebie nie jestem wściekła już. Na Zayna bardziej. Bo to on mi powinien powiedzieć. 
____________________________________________________________

Heeeeej.... Sorki, że musieliście tak długo czekać, no ale myślałam, że będzie więcej komentarzy i czekałam, no ale cóż.. :) W ogóle na informatyce na prezentację robię o One Direction, hahaha. Wszyscy się mi dziwili i w ogóle. 
Dobra... Następny rozdział po.... 5 komentarzach? Anonimy się podpisują! 




niedziela, 24 marca 2013

Rozdział dwudziesty pierwszy.


- Nie odzywaj się małolacie. - Wykrzyknął Malik. 
- Co ?! SAM SIĘ NIE ODZYWAJ! - Krzyknęłam na chłopaka. - Czemu mi nie powiedziałeś ?! - Miałam łzy w oczach. 
Pezz odrazu zaczęła mnie przytulać. 
- Bo... wiedziałem, że będziesz wściekła.
- A teraz jest lepiej ?! Gdybyś mi powiedział to bym nie była zła. To nie twoja wina przecież. Ale boli mnie to, że mi nie powiedziałeś. 
- Kochanie przepraszam.. - Zaczął mnie przytulać. Wyrwałam się. - Nie mam ochoty z wami gadać! - Poszłam na taras. 
Jak on mógł ?! To najbardziej boli... Czemu nie mógł mi powiedzieć ?! 
Popłakałam się. Ktoś usiadł obok mnie. Była to Perrie. 
- Na prawdę mi przykro... - Złapała mnie za ramię. - Ale wiem jaki Zayn jest. On poprostu myślał, że będziesz zła. Na prawdę nie chciał, żebyś teraz płakała.
- Jasne... Możliwe, ale ja nie mam zamiaru mu dziś przynajmniej wybaczać. Tylko najgorsze jest to, że muszę dziś z nim spać. 
- Przykro mi... Ja muszę lecieć. Przynieść ci herbatę lub coś do jedzenia ?
- Nie, nie, dziękuję. - Z przymuszenia się uśmiechnęłam. 
Jestem sama. Może mu wybaczę? Może on na prawdę nie chciał, żebym była zła lub smutna... 
Weszłam do domu. Zayn oczywiście mnie zatrzymał i chciał pogadać, ale ja tylko się wyrywałam i się ubrałam. 
Wzięłam swoją MP4, położyłam się.
Malik wszedł do pokoju. 
Ja szybko wyszłam. Usiadłam obok reszty chłopaków i Perrie.
- Perrie, kochanie! Mieliśmy iść na 15:00 do restauracji. Musimy lecieć!
I pobiegli bo jakby się spóźnili choćby 2 minuty usunięto by ich rezerwację. Takie uroki Londynu... 
Kilka minut potem do Liama zadzwoniła Danielle, żeby do niej przyjechał. 
Zostaliśmy tylko ja, Zayn, Harry i Louis. 
Super... Może jeszcze zostawicie mnie sam na sam z Zaynem ?! Robią to specjalnie, czy co?! 
- Harry... Pójdziesz zrobić ze mną ten dowód osobisty?
- Ymm.. - Spojrzał pytająco na Zayna i dokończył. - Tak, daj mi 5 minut. - I pobiegł do pokoju.
Taa.. ,,5 minut''. Jak ja zdążyłam zjeść 4 kanapki... 
Po 10 minutach zszedł wkońcu.
- Nareszcie...
Wyszliśmy. Na początku szliśmy w ciszy. 
Zrobiłam sobie kilka fotek z fankami i Harrym. Czułam się jak gwiazda, choć nią nie byłam.
- Jesteś zła jeszcze na Zayna? - Spytał, aby przerwać milczenie.
- Ehh... Sama nie wiem. Z jednej strony tak, a z drugiej chciałabym już się do niego przytulić i poczuć jego wargi. - Wyżaliłam się. 
- Pogodzicie się. Wy nie umiecie się długo kłócić. - Powiedział podczas śmiechu.
- Na pewno nie dziś. - Weszliśmy do pomieszczenia. 
Musieliśmy czekać w kolejce. W końcu była nasza kolej.
Przedstawiłam się, podałam dane. Mężczyzna szukał mnie w kartotece. 
Takie tam duperele... Poszłam zrobić sobie zdjęcie do dowodu. Oto ono:






Wyszliśmy. Zrobiliśmy sobie krótki spacer.
Niestety... Były fanki i dziennikarze.
Gdy już kończyliśmy spacer Styles spytał. - Wracamy? 
- Ty idź, ja jeszcze muszę coś załatwić.
Pożegnaliśmy się, poszłam w stronę pewnego budynku. 
Przywitałam się, podałam dowód i usiadłam. 
Strasznie bolało. Popłakałam się. 
W końcu to pierwszy tatuaż. A dokładnie to dwa pierwsze. Zayn to się już przyzwyczaił.
Napis znaczy ,,Jesteś moim słońcem. Tylko moim słońcem.'' 
Miałam na myśli Zayna wtedy. A drugi to zobaczyłam w wielkiej ,,księdze'' tatuaży. 
Wróciłam do domu. Odrazu wszyscy to zauważyli. Gadałam tylko z uśmiechem z Lou i Hazzą. 
- Czemu masz tatuaż ? - Spytał mnie Brunet.
- Nie mogę? Jestem dorosła. - I poszłam na górę. 
Przebrałam się w strój sportowy.
Poszłam pobiegać. Mulat chciał ze mną, ale ja nie. 
Chciałam być sama. Spotkałam Jessice. Pobiegłam dalej. Myślałam nad tym wszystkim. Poszłam pod drodze do kiosku kupić papierosy. Musiałam odreagować. Wypaliłam papierosa, czułam lekką ulgę. Zgasiłam. Zaczęłam znowu biec. Nie wiedziałam nawet gdzie biegnę, ale biegłam. Omijałam szybko reporterów i innych. 
Miałam przed oczami jak Hazza mówił mi, że Zayn i ona są kuzynami. Nawet nie zauważyłam, że lecą mi łzy. Jak jedna łza poleciała mi do ust poczułam solony smak. To był smak łzy. 

Gadałam z Eleanor. Opowiedziałam jej o wszystkim, bo zmusiła mnie, bo ona wie kiedy ja jestem smutna. Nawet przed telefon. 
Powiedziała, że jestem dziecinna. Powiedziała mi to samo co Perrie. Nie chciałam słuchać takich ,,rad'' więc się rozłączyłam. 
Pobiegłam do sklepu, kupić sobie wodę, bo się zmęczyłam. Biegałam bez przerwy 30 minut. 
Już 17:00. Wracam do domu. Ubieram się szybko w ciuchy domowe, i zdjełam przepocone ciuchy. 
Wszyscy już do domu wrócili. Zrobiłam sobie kilka kanapek i oczywiście połowę zjadł mi ktoś... A kto? Chyba już każdy wie. 
- Możemy pogadać? - Spytał mnie Malik gdy wynosiłam talerzyk pusty. 
- Nie dziś... Nie mam ochoty. - Odeszłam od niego. Tak, jestem głupia. Ale nie dam mu tej satysfakcji, że jestem taka łatwa.
Hmm.. Pójdę może do mamy? Muszę odwiedzać ich przecież. 
Wstałam z krzesła. Ubrałam buty. 
- Gdzie znowu idziesz ? - Spytał Mulat.
- Z fartem i do przodu. - Powiedziałam i wyszłam. 
Do domu mojej matuli był spory kawał, więc weszłam do autobusu. 
Wysiadłam. Musiałam przejść jeszcze jedną przecznicę, więc weszłam do kiosku i kupiłam sobie L&M. Czułam, że rośnie moje uzależnienie. 
___________________
Łooooo.... Długi ten rozdział. Dziękuję za komentarze tamte, postaraliście się. ;* Następny rozdział? Sama nie wiem, chora jestem, specjalnie dla was wstałam z łóżka i dodałam rozdział. Ale smutno mi, że ktoś odznaczył swój głos w ankiecie. Zabolało mnie to... Ale kocham was. ;*

piątek, 22 marca 2013

Rozdział dwudziesty.


Zeszłam na dół i wszyscy oprócz Niallera i jego dziewczyny byli w salonie. Zayn przyniósł mi 3 grzanki w kształcie serca i polał je czekoladą.
- Za twój sukces, kochanie. - Uśmiechnął się, a ja powiedziałam. - Jeszcze nie jest to sukces, bo nie wiadomo czy się dostane, ale to słodkie i dziękuje. - Pocałowałam go. 
Nasz pocałunek przerwał nam Harry. - Ej... Przestańcie się przy mnie całować. Ja jako jedyny z całej naszej piątki nie mam dziewczyny. - Smucił się.

My się na niego spojrzeliśmy i poszliśmy do kuchni kontynuować pocałunek. Przerywaliśmy tylko, żeby złapać oddech. 
- Kocham Cię. - Powiedział w przerwie. 
- Ja Ciebie też. Nie wiem jakby moje życie by wyglądało bez Ciebie i chłopaków. - Powiedziałam patrząc mu w oczy. 
- Pewnie było by nudno! - Powiedział Louis który przerwał nam naszą romatyczną chwilę. Mulat odrazu zaczął go gonić. Ja zrobiłam minę typu ,,WTF?!'' 

Poszłam zrobić sobie nowy makijaż. Ubrałam i uczesałam się.
Usiadłam na łóżku u nas. Oglądałam film ,,Kronika opętania.'' była straszna chwila i pisnęłam. Nie minęło 5 sekund, a Piękny już był na górze i pytał co się dzieje!
- Niiic! Ale oglądam horror. Hahaha. 
- Aaa... To dużo tłumaczy. Ale od dziś nie oglądasz sama. - Mówił kładąc się obok mnie. 
Oglądaliśmy i oglądaliśmy. Jak była straszna chwila to miałam pretekst, żeby powąchać zapach koszulki Zayna. On ma boskie perfumy. A może on tak z natury pachnie?
Gdy już nie było nic strasznego Zayn wyciągnął papierosa i podpalił go.
- Ej! Nie będziesz palił! - Krzyknęłam.
- Mówi ta która wczoraj wypaliła 13 papierosów. - Mówił wypuszczając dym. 
Zastanowiłam się, patrząc na jego papierosa. Wkońcu wyciągnełam z jego kieszeni paczkę papierosów, wzięłam jednego szluga i podpaliłam go. 
Paliliśmy razem. 

- Muszę iść niedługo po dowód osobisty. - Powiedziałam z uśmiechem. 
- Noo.. Jutro pójdziemy razem z Harrym, bo on już dawno ma 18 lat, a jeszcze nie ma dowodu. - Zaczęliśmy się oboje śmiać, nagle ktoś zapukał w ściane i powiedział. - Eeej! Ściany mają uszy! 
- Oj przymknij się Hazza... Taka prawda! 
Oglądaliśmy już końcówkę. Przyszła do nas Perrie i Niall. 
- Ymm.. Emily.. Ta ranna sytuacja była trochę dziwna. - Zaczęłą Perrie się rumienić. - Co chciałaś powiedzieć ? 
- A o co chodzi ? - Spytał niewtajemniczony Zayn. 
Chciałam powiedzieć na ucho. Już się chyliłam i mówiłam : ,,Jak weszłam do...'' To dostałam w mordę poduszką od Nialla.
- Auuu! A i wracając do tematu... Chciałam wam powiedzieć że po trasie koncertowej jadę do tego producenta bo on zobaczył jak śpiewam. 
- BRAAAAWOOO!!!! - Zaczęli klaskać. - Dobra, już dobra. Wyjdźcie już stąd. - Powiedział Zayn. Jak rozkazał tak zrobili. 
Siedzieliśmy i robiliśmy twitcama. Po kilku minutach nastąpiła cisza. 
Wzięliśmy laptopa na dół i nakręcaliśmy kłótnie o pilota Harrego i Nialla. Cała reszta się śmiała. 
- A oto nasza zwariowana rodzinka! Taadaa! Hahahaa. 
***********
Już 20:41. Ja z Perrie jesteśmy w jej i Niallera pokoju i oglądaliśmy z Hazzą film pod tytułem ,,Debil atakuje''. KOMEDIA PRZEŚMIESZNA. Ubawiliśmy się. Reszta chłopaków grała w Giercowni. 
Po godzinie przyszedł do pokoju Zayn i Niall. 
- Wracamy księżniczko. - Uśmiechnął się Mój Książę.
- No właśnie! Ja tu chcę pobyć z moim słońcem. - Uśmiechnął się do Perrie blondyn. 
Perrie się uśmiechnęła, a ja wyszłam w podskokach do mojego i Zayna pokoju.
Położyłam się i przytuliłam do Zayna. 
- Hmm..
- Nad czym myślisz? - Zapytał mnie Brunet.
- Aa... Wiesz co Zayn.. - Mówiłam podnosząc głowę. - Kupmy psa! 
- Co ?! - Zdziwił się. 
- No tak... Nie musimy kupować. Weźmiemy ze schroniska. Proooszeee.. - Zaczęłam się do niego migdalić, żeby go uprosić.
- To nie jest takie łatwe. Chłopaki może nie będą chcieli, żeby jakiś pies chodził po całym mieszkaniu. - Zasmuciłam się i opuściłam głowę.
Zayn widząc to przytulił się do mnie. - Dobra już... Pogadam z nimi jutro. - Lekko się uśmiechnął, a ja po tym odrazu podniosłam głowę i dałam mu buziaka.
- A do tematu trasy... Zaczynamy od Paryża, potem Polski a następnie... - Dalej nie słuchałam bo nagle zasnęłam. 
Rano obudziła mnie czyjaś kłótnia. Żadna nowość. Wstałam i podsłuchiwałam. 
- Ona się nie może dowiedzieć! - To był głos Zayna.
- Czego nie mogę wiedzieć?! - Wkroczyłam do gry. 
Zayn się złapał za głowę i gryzł wargę. 
- Bo Zayn... jest kuzynem Jessiki. - Powiedział wściekły Harry.
____________________________
I jest 20! Smutno trochę, że były tylko 3 komentarze, a w jednym mój, no ale nie ważne. Mam nadzieję, że teraz będzie więcej niż 2 :) Paaa, do następnego.